Blog Kacpra Tekieli

 

Sezon zimowy otwarty

   Już od pierwszego grudnia przystawialismy się do tzw. dobrego początku. Jednak brak przemyślunku w sprawie godziny porannego wyjścia ze schroniska oraz zaskakująca ilość śniegu na podejściach zaowocowała towarzyskim charakterem zjazdu.

   Tydzień później, mądrzejsi o nowe (nowe w skali nowego sezonu) doświadczenia, bardzo wcześnie rano z Krzyśkiem Gajdzińskim i podążającym za nami drugim zespołem (Bogdan Krzysztyniak, Anton Titov) ruszylismy na znaną drogę, aby tym razem udanie wyjść zimie naprzeciw. Temperatura i historia pogody nie pozwoliły podchodzić pod Skrajny Granat środkiem Czarnego Stawu; po kilkugodzinnych przedzieraniach się przez rozmokły głęboki snieg, weszliśmy w linię i ukończylismy ją bez niespodziewanych perypetii w niecałe trzy godziny.

Gajdziński, wspina się na pierwszym wyciagu Środkowego Żeberka, fot.Kacper Tekieli

Tekieli prowadzi ostatni wyciąg Środkowego Żebra, przez Zacięcie Kusiona, fot.Krzysztof Gajdziński

 

   Spodziewając się bardziej zimowych warunków w okresie poprzedzającym święta, udałem sie 18 grudnia na kilka dni, ponownie na Halę Gąsienicową, aby intensywnym wspinaniem zasłużyć sobie na spokojne kolejne dni w Gdańsku. Podchodząc wieczorem do schronika, z radoscia zorientowałem się, że noc jest niezwykle księżycowa i panują warunki znacznie lepsze niż miały zaistnieć nazajutrz. Po krótkiej drzemce, udałem się pod Czubę nad Karbem celem przejścia idącej dużym zaciącieciem drogi Niemca, na której, jak wcześniej ustaliłem asekurować się należało jedynie na 20- metrowym odcinku. Kilka godzin po powrocie do Murowańca, postanowiłem drugi raz podejść pod Czubę i przejść bez asekuracji trójkową drogę Głogowskiego, która na ostatnim z czterech wyciagów łączy się z jednym z wariantów Potoczka. Dzień zakończył się pełnym sukcesem i choć drogi nie były zbyt wymagające, z wielką chęcią, zasnąłem już wczesnym popołudniem, oczekując na zmierzającego na Halę Jędrzeja.

W drugiej połowie grudnia, tafla Stawu była już bezpieczna jak stalowy most, fot.Kacper Tekieli

Wyciąg wyprowadzający na szczyt Czuby nad Karbem, fot.Kacper Tekieli

 

   Początkowo planowalismy przejście środka wschodniej ściany Kościelca, czyli 114-stki, jednak kilka ważnych wzgledów wpłynęło na decyzję by spróbować wspinaczki na WHP 100. Drogę tę udało mi się przejść razem z Olą Dzik w kwietniu br. jednak nie czułem w związku z tym wydarzeniem pełnej satysfakcji; po pierwsze warunki wtedy odbiegały dalece od zimowych (mimo iż nie była to bynajmniej klasyka), po drugie, wspinalismy się z Olą jako drugi zespół  po Gawrysiaku i Oleksym (którzy np. przed przewieszkom zostawili nam jeden przelot), po trzecie styl pozostawiał wiele do życzenia, azerowałem cztery razy (mimo, ze raz na odcinku, który prawdopodobnie był prostującym wariantem ściany czołowej - a ja wspinałem się, "po śladach" pierwszego zespołu), po czwarte: zajeło to nam pełne dziewięć godzin...

   Jędrzej Myśliński miał robić "Setkę" po raz pierwszy, dzień miał być krótki i tylko w godzinach porannych w miarę ładny pod wzgledem aury. Konsultując plany z instruktorami, którzy szkolili juz od przeszło tygodnia, usłyszeliśmy, ze podejscie pod Zadniego Kościelca moze zająć nam nawet do czterech godzin. Postanowilismy wyjść już o trzeciej, aby z pierwszym akcentem jasności wejść w linię.

Jędrzej Myśliński na podejściu pod Setkę, fot.Kacper Tekieli

 

   Na termometrze -19C, godzina 7:15 - weszliśmy w drogę. Trawy trzymały bardzo dobrze, lód w szczelinach również, tylko slonce nie chciało oswietlić wschodniej ściany. Wszystko szło bardzo sprawnie, zmienialismy się na prowadzeniu co jeden wyciąg, na wiekszości z nich ograniczalismy się do jedengo - dwóch przelotów. I cały czas czekalismy na słońce... Niestety na wyciągu poprzedzającym przewieszke rozpetał się wiatr, który zmienił mi temperaturę na zegarku na - 35C. Często musielismy wstrzymywać akcję by skuleni przeczekiwać wściekły halny.

Gdyby nie nadchodycy Halny warunki okreslilbym jako fantastzczne. Pierwszy wyciag Setki, fot.Kacper Tekieli

  

Jedrzej Myslinski na wyjsciu y komina scianki czolowej, fot.Kacper Tekieli

   Wspinaczka jednak i tak przebiegala solidnym tempem, wiatr skutecznie zniechecal nas do robienia przerw, jedzenia czy picia. Przelomowym dla mnie momentem bylo pokonanie tej niby przewieszki , co postanowiłem zrobic bez rekawiczek. Efektem tych kilku minut sa odmrozenia, ktore nosze na swoich dloniach juz drugi tydzien... Ostateczny wynik na WHP 100 to 5,5h.

Ostateczy wynik to 5,5h - aby dokonac zemsty za odmrozenia planuje przejsc Setke w warunkach letnich w czasie ponizej 1,5 h.

 

  

 

Ostatnie zmiany: 19.01.2011

wróć

Komentarze:

Nie odnaleziono

Dodaj swój komentarz