Blog Wojciecha Kozuba

 

Styczniowy wspin na zachodniej Gierlacha

     W połowie stycznia 2010 roku na zachodniej ścianie Gierlacha wspinały się dwa polskie zespoły: Łukasz Depta, Tadek Dzięgielewski, Wojtek Kozub oraz Kordian Miodoński. Zrobiono w dziewięć godzin Komin Sawickiego o letnich trudnościach V – zimowoklasycznie M5+.
     Komin Sawickiego to wybitna formacja o długości około 450 metrów biegnąca prawą częścią zachodniej ściany Gierlacha (2655m). To idealny cel na nietrudne technicznie wspinanie z długim podejściem i zejściem. Dolne partie składają się z kilku lodowych progów oraz łatwiejszego terenu pomiędzy nimi. Na tą część przypada około pięć wyciągów. W górnej części łączy się z innymi drogami biegnącymi zachodnią ścianą. Od tego miejsca trudności nie przekraczają IV. Droga (kończąc na szczycie) liczy od ośmiu do dziewięciu wyciągów. W zależności od warunków część można pokonywać na asekuracji lotnej.

 
Zachodnia ściana Gierlacha i linia drogi                    fot. Tadek Dzięgielewski


Mroźny biwak                                                  fot. Tadek Dzięgielewski

        Po mroźnym biwaku (-20 st.) wbiliśmy się w ścianę dopiero około 10 rano. Prawie trzy godziny zajęło gotowanie wody i szpejenie, następnie dość długie podejście pod start w drogę. Czekało nas bardzo przyjemne, nietrudne wspinanie w lodzie i po betonie. Zimowo klasycznie kilka miejsc M5+. Trudności zapewne w dużej mierze zależą od ilości i jakości lodu.


Podejście – w oddali Kralova Hola                            fot. Tadek Dzięgielewski


Wspinanie M5+         fot. Tadek Dzięgielewski

Ciekawa okazała się końcówka, na którą przypadły trzy długości liny. Ściana była totalnie obklejona śniegiem i lodem. Nawet na przewieszonych fragmentach zalegała szadź. A więc mimo łatwego już terenu z miejscami czwórkowymi, pod względem asekuracji wspinaczka była całkiem absorbująca i wymagająca. Na szczycie zameldowaliśmy się około 19-20.


Środkowe partie Komina                                           fot. Tadek Dzięgielewski


Jeszcze tylko trzy wyciągi                                 fot. Tadek Dzięgielewski


     Zejście do biwaku zajęło około czterech godzin - w Batyżowieckim Żlebie warunki śniegowe były nie najlepsze, dlatego sporo czasu trzeba było poświęcić na asekurację lotną. No cóż, zapewne dupozjazd trwałby pięć minut...

     Podsumowując świetna wycieczka w rejon mało uczęszczany. Wspinanie bardzo przyjemne i długie, bez parcia na cyfrę:-) Fajna zimowa przygoda z klimatycznym biwakiem.


20:00 Szczyt Gierlacha                           fot. Tadek Dzięgielewski

Ostatnie zmiany: 07.05.2010

wróć

Komentarze:

munio dnia 29.09.2010 o godzinie 10:22
ciekawy wypad, ile czasu zajełaby ta droga weekendowym wspinaczom popodstawach zimowego wspinu ?

Dodaj swój komentarz