Zakończenie wyprawy na Nanga Parbat |
Trudna decyzja została podjęta po otrzymaniu pesymistycznej prognozy od austriackiego meteorologa Karla Gabla. Przewiduje ona dalsze intensywne opady śniegu w nadchodzącym tygodniu. Zespół będzie zmuszony oczekiwać w sercu śnieżycy jeszcze przez cztery dni, zanim do bazy dotrą tragarze. Potem spodziewane jest dwudniowe okno pogodowe, które pozwoli zejść w doliny.
Wyruszając na wyprawę 51 dni temu 26 grudnia 2011, dobrze fizycznie i psychicznie przygotowany zespół, przy dobrych warunkach pogodowych dotarł do bazy (4200 m) w dniu 3 stycznia 2012 roku W ciągu niespełna jednego miesiąca, Moro i Urubko założyli trzy obozy, osiągając wysokość 6600 m. Jednak od 27 stycznia działalność została zablokowana z powodu intensywnych opadów śniegu.
Wracamy do domu bez szczytu, ale ze świadomością, że alpinizm współczesny, bez przesadnego ryzyka oraz anachronicznej walki i bohaterstwa, może nadal być interesujący dla wszystkich, nie tylko dla specjalistów - napisał Simone Moro w swoim blogu na portalu internetowym największego włoskiego dziennika sportowego La Gazzetta dello Sport.
Przyznając, że zima i góra w końcu pokonały ich cierpliwość i siłę charakteru. Moro i Urubko przekazują w korespondencji dla portalu thenorthfacejournal.com wyrazy uznania dla dwóch innych wypraw działających w tym samym czasie - rosyjskiej drużyny na K2 i polskiego zespołu, który również zrezygnował z Nanga Parbat z powodu surowych warunków pogodowych.

Wielka lawina ze ściany Mazeno Peak (fot. Matteo Zanga)
źródło: wspinanie.pl
Dodał marek karnecki dnia 16.02.2012
cofnij












